O odkrywaniu gorzowskich bohaterów z Krystyna Sibińską Drukuj
środa, 01 lutego 2012 14:01
Multithumb found errors on this page:

There was a problem loading image /home/umgorzow/domains/umgorzow.provector.pl/public_html/archiwumtories/PODSTRONY/zwyczajni-nadzwyczajni/krystyna-sibinska.jpg
There was a problem loading image /home/umgorzow/domains/umgorzow.provector.pl/public_html/archiwumtories/PODSTRONY/zwyczajni-nadzwyczajni/krystyna-sibinska.jpg

Krystyna Sibińska, fot. Łukasz Kulczyński
Krystyna Sibińska, fot. Łukasz Kulczyński

Przewodnicząca Rady Miasta Gorzowa, magister inżynier budownictwa. W 2003 roku wybrana Gorzowianinem Roku w kategorii urzędnik, ostatnio dziennikarka gorzowskiej telewizji. Uwielbia opiekować się wnukiem, czytać, gotować, jeździć na nartach. Kierownik Wydziału Rozwoju Gospodarczego w Urzędzie Miasta i Gminy w Witnicy. Z Krystyną Sibińską rozmawiała Aleksandra Gorecka.

- Kiedy zostaje się Gorzowianinem Roku, to jak się człowiek czuje?
- To wielki zaszczyt. I oczywiście satysfakcja, że ktoś dostrzegł to, co robię, że ludzie wysoko oceniają moją pracę. No i oczywiście wielka motywacja do dalszego działania.

- To wtedy w 2003 roku rozbudziły się w pani abicje samorządowe i polityczne, ktore zaowocowały tym, że jest Pani kandydatem na posła z listy Platformy Obywatelskiej?
- Takie dojrzewanie do aktywności społecznej narastało we mnie przez lata. Może zaczęło się wtedy, kiedy znalazłam pracę w gorzowskim „Gobexie”, którym kierował wspaniały człowiek Ryszard Dyrak. Tam przeszłam wszystkie szczeble zawodowej kariery od stażysty poprzez majstra, kierownika kilku działów, aż po zastępcę dyrektora w końcu dużej firmy.

- Kobieta zarządzająca firmą budowlaną, to jeszcze ciągle rzecz niezwykła.
- Ale to się zmienia. Miałam szczęście, że pracowałam ze wspaniałymi ludźmi. Dzięki temu mam swój wkład w takich inwestycjach jak Terminal w Olszynie, Centralna Oczyszczalnia Ścieków w Zielonej Górze mosty na Odrze Wschodniej i Zachodniej w Szczecinie, czy Urząd Miasta w Słubicach.

- Teraz pracuje Pani w Witnicy. Spełnia się Pani w tej pracy?
- Tak. Kieruję tam Wydziałem Rozwoju Gospodarczego. Zajmujemy się planowaniem przestrzennym, unijnymi projektami, ochroną środowiska, utrzymaniem czystości, melioracją, drogami, zamówieniami publicznymi. Wydajemy decyzje o warunkach zabudowy, środowiskowe, lokalizacyjne. Prowadzimy postępowania z zakresu zamówień publicznych, współpracujemy z projektantami, nadzorem, wykonawcami. Tworzymy umowy, specyfikacje. Piszemy wnioski o dofinansowania z  różnych programów. Prowadzimy inwestycje i rozliczamy je. To masa trudnej, ale wielce satysfakcjonującej pracy, która ma wpływ na rozwój gminy i lepsze życie jej mieszkańców.

- I macie sukcesy? Jak rozwija się gmina?
- Zbudowaliśmy oczyszczalnie ścieków, wodociągi i kanalizację. Przebudowaliśmy część ulic, zbudowaliśmy boiska i wiejskie świetlice. Powstało Centrum Edukacji Przedszkolnej. Zbudowaliśmy Regionalne Centrum Ratownictwa, gdzie wygodne siedziby będą miały policja, straż pożarna i pogotowie ratunkowe. Dzięki temu zwiększy się bezpieczeństwo mieszkańców. Dzisiaj Witnica to jest inna gmina niż jeszcze kilka lat temu. Ale to zasługa wielu ludzi. Władz gminy i jej mieszkańców. Mój wkład to mały kamyczek.

- Doświadczenie w zarządzaniu ludźmi pomaga Przewodniczącej Rady Miasta w okiełznaniu temperamentu niektorych radnych?
- Moje doświadczenie zawodowe podpowiada mi, że dobra współpraca powinna opierać się na własnych kompetencjach, ale i szacunku dla innych. Jestem człowiekiem zgody, budowania kompromisów. Radni znają mnie i dlatego jednogłośnie wybrali na przewodniczącą rady. To dla mnie wielki honor i przejaw zaufania. Ale jeśli trzeba to potrafię zapanować nad politycznymi temperamentami radnych.

- Ostatnio odkryła Pani w sobie kolejną pasję. Została Pani dziennikarzem. To dość niezwykłe.
- Ten pomysł wziął się z mojej pracy samorządowej. Spotykam ludzi, którzy angażują się społecznie, poświęcają swój czas dla innych, widzę ile wspaniałych osób jest wokół nas. Oni nie brylują w mediach, nie są na czołówkach gazet, a są cichymi bohaterami. Wyciągają innych z biedy i chorób, uczą i wychowują młodzież, ratują zwierzęta. Są bohaterami codziennego dnia. Tak zrodził się program „Gorzowski Bohater”, który powstaje w telewizji Teletop.

- I ktory z tych bohaterow zrobił na Pani największe wrażenie?
- Wszyscy są wspaniali. Bogusław Nowak, mistrz sportu, który całe życie się rozwija, nauczyciel młodzieży. Bohater, którego nie było w stanie złamać nawet kalectwo. Stanisław Żytkowski, bohater walki o wolną Polskę, a obecnie pomagający bezdomnym, ofiarom przemocy, dzieciom z biednych rodzin i ludziom starszym. Bronisław Mierzwa, któremu bliskie są sprawy miasta. Teresa Klimek, Bogusław Dziekański, Edward Dębicki. Wszyscy. A wielu jeszcze nie odkryłam!

- Po tych telewizyjnych doświadczeniach jak Pani ocenia, łatwiej jest zadawać pytania czy odpowiadać?
- Prowadzenie rozmowy jest trudniejsze. To jest odpowiedzialność. Trzeba poznać rozmówcę, wiedzieć, czym żyje. Wyciągnąć pasję, która w nim siedzi. I złapać dobry kontakt tak, żeby widz się nie nudził. Żeby też dostrzegł w nim bohatera.

- W tym zabieganym życiu ma Pani czas dla siebie?
- Najpierw jeszcze trzeba znaleźć czas dla rodziny. Trzy córki i wnuk Antek, mąż też wymagają bym znalazła dla nich czas. A potem już pozostaje czas dla siebie (śmiech)

- No właśnie. Ponoć słowo „babusia” mocno Panią rozmiękcza?
- Mój wnuk Antoś wie, jak to na mnie działa. Dla niego mogę zrobić wszystko. Bycie babcią to wspaniałe uczucie.

- Co jest dla Pani najważniejsze w życiu?
- Przede wszystkim rodzina. Zawsze powtarzam, że to jest mój fundament i motor moich działań. A obok rodziny przyjaciele, którzy wspierają mnie w życiu zawodowym, społecznym i prywatnym. No i praca wśród ludzi i dla ludzi, która działa na mnie mobilizująco.

- Wroćmy do tego czasu wolnego. Co w takim razie kandydatka Platformy Obywatelskiej do Sejmu robi w wolnych chwilach?
- Jestem molem książkowym. Czytam biografie, dzienniki, literaturę historyczną. Moją wielką pasją są narty. Dlatego nie wyobrażam sobie zimy bez śniegu. Lubię spacery z moim psem.

- Za co lubi Pani Gorzow?
- Za wspaniałych ludzi. Za ambicję mieszkańców, by miasto było ładniejsze, wygodniejsze do życia. Za dynamizm w rozwoju, który trzeba koniecznie podtrzymywać. I za to, że spędzam tu najpiękniejsze chwile mojego życia. I wierzę, że dla moich dzieci i wnuków, to będzie najlepsze miejsce na ziemi.

- Dziękuję za rozmowę

 

Wpisany przez Kulczynski   
Poprawiony: środa, 12 grudnia 2012 08:35
 

Uwaga, www.gorzow.pl/przystan korzysta z plików cookie, aby dowiedzieć się więcej na ich temat oraz poznać sposoby zarządzania nimi wejdź na stronę Opcje prywatności.

Akceptuję wszystkie pliki cookie z www.gorzow.pl