jak nauczyć psa mnożyć do 30? Drukuj
środa, 18 stycznia 2012 11:27
Multithumb found errors on this page:

There was a problem loading image /home/umgorzow/domains/umgorzow.provector.pl/public_html/archiwumtories/szymon.jpg
There was a problem loading image /home/umgorzow/domains/umgorzow.provector.pl/public_html/archiwumtories/szymon.jpg

szymon.jpgCi, którzy szukają odpowiedzi na to pytanie mogą poczuć się rozczarowani. Jedyną osobą, która wiedziała jak to zrobić był, jak głosi legenda, Szymon Gięty.

Psa nauczył mnożyć do 30, wróble przerabiał na kanarki, siebie przebierał w za carskiego generała, a z ludzi robił ... małpy. Szymon Gięty, właściwie Kazimierz Wnuk (1914–98), był bodaj najbarwniejszą i najbardziej oryginalną postacią, która żyła w Gorzowie. Wdzięczny pseudonim nadał mu gorzowski poeta Zdzisław Morawski.


 

Przez rodzinę zwany Kaziem Wędrowniczkiem, był od młodzieńczych lat ciekawy świata. Tułał się z miejsca na miejsce. Mówiono, choć sam stanowczo temu zaprzeczał, że był adwokatem, doktorem, inżynierem. W końcu jego życiową przystanią stał się Gorzów. Jak mówił, tu ludzie go szanowali i tu czuł się dobrze. Mieszkańcy miasta do dziś wspominają wydarzenia związane z jego postacią, która zdążyła już obrosnąć w legendę. 

Jedna z historii mówi o tym, jak Szymon rozłożył w centrum miasta namiot, w którym każdy za drobną opłatą mógł zobaczyć żywą małpę. Ku niezadowoleniu zainteresowanych okazywało się, że w namiocie jest nie małpa a lustro, w którym można było zobaczyć jedynie własne odbicie. Inna legenda głosi natomiast, że podobnie jak z małpą, Szymon oferował podziwianie egzotycznych ptaków. Te okazywały się być w rzeczywistości różnobarwnie pomalowanymi wróblami. Kroniki donoszą też, że pewnego dnia Szymon na jakiś czas zniknął, lecz nie dał o sobie zapomnieć... Zostawił w witrynie zakładu fotograficznego przy ul. Łokietka swój sfabrykowany portret ślubny, w mundurze carskiego generała. Szymon, był też bohaterem pochodów pierwszomajowych. Mimo, iż dzień wcześniej milicja wywoziła go daleko poza rogatki miasta, ten zawsze zdążył wrócić i zamykał pochód ubrany w łachmany, ciągnąc wózek z psem, jastrzębiem, kuną i małpą. 

Ten kolorowy bohater szarej gomułkowskiej rzeczywistości zmarł w gorzowskim hospicjum i został pochowany w alei zasłużonych na miejscowym cmentarzu. Jako jedyny na świecie kloszard, doczekał się własnego pomnika, którego autorem jest Andrzej Moskaluk. Dzięki zaangażowaniu Społecznego Komitetu, pamięć gorzowian o śmiesznym panu toczącym fajerkę trwać będzie jeszcze długie lata. 

Źródło: K. Kamińska, Z. Rudziński, Gorzów Wielkopolski. Miasto na siedmiu wzgórzach, wyd. Polska Turystyczna, Kraków 2007 
„Kronika wieku. Landsberg 1900 – 2000 Gorzów”, red. A. Brykner, D. Barański, wyd. Gazeta Wyborcza, Gorzów Wlkp. 2003

Wpisany przez Kulczynski   
Poprawiony: wtorek, 03 kwietnia 2012 13:02
 

Uwaga, www.gorzow.pl/przystan korzysta z plików cookie, aby dowiedzieć się więcej na ich temat oraz poznać sposoby zarządzania nimi wejdź na stronę Opcje prywatności.

Akceptuję wszystkie pliki cookie z www.gorzow.pl